Wielu strzelców pyta mnie, czy powinni nosić nabój w komorze, czy jest to taktycznie zasadne i bezpieczne? Są to źle postawione pytania. Wynikają one przede wszystkim z braku wiedzy, treningu oraz pewności i znajomości własnej broni.
Moja odpowiedź na wstępie brzmi: tak! Nie tylko możecie, ale i powinniście nosić nabój w komorze, jeśli nosicie swoją broń w celach obronnych. Jest to taktycznie uzasadnione, całkowicie bezpieczne przy współczesnych konstrukcjach oraz możliwe w obecnym brzmieniu przepisów. Jedyne pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć, to jak taką broń bezpiecznie przenosić? Jednak wszystko po kolei.

Nabój na Zombie – najlepsza rzecz do EDC.
Nabój na Zombie – najlepsza rzecz do EDC.

Po co nosić z nabojem w komorze?

Odpowiedź jest prosta – gotowość. Zdaję sobie sprawę, że twierdzenie typu: „noszenie broni bez naboju w komorze, to jak zostawienie jej w domu” jest uproszczeniem i nie do końca oddaje prawdę, jednak coś w tym jest.
Kilka razy miałem nieprzyjemność szarpać się z ludźmi różnej proweniencji – mówiąc szczerze, spod ciemnej gwiazdy, którzy chcieli dać mi w gębę. Zdarzało się, że po wszystkim w prokuraturze nawet przyznawali się, że chcieli mi przegryźć tętnicę. Nie jestem żadnym fajterem i nigdy nie będę. Dlatego też dobrze wiem, że gdy znajdę się w zwarciu z przeciwnikiem, moje szanse bardzo maleją – tym bardziej jeśli ktoś będzie mi chciał odebrać broń i użyć jej przeciwko mnie. W takiej sytuacji nie tylko nie mam czasu na wprowadzenie naboju do komory, nie mam nawet fizycznej możliwości wykonania tego, gdyż ręce, nogi, zęby i uszy mam zajęte obezwładnianiem. Prawda jest taka, że lwia część zdarzeń o charakterze obrony koniecznej będzie miała miejsce w bezpośrednim zwarciu. I tu chodzi już nie tylko o czas na reakcję, dystans i fakt, że właśnie ktoś tłucze nas po głowie. Przede wszystkim nasze ciało zupełnie inaczej reaguje w stresie niż 6normalnie. Wszystko co robimy nagle staje się kanciaste i trochę nieudolne, chociaż jesteśmy szybsi i silniejsi – dzieje się tak za sprawą gwałtownego wydzielania hormonów walki. Wprowadzenie naboju do komory za pomocą typowego przeładowania może spowodować, że szanse na zacięcie wzrosną. Tam, gdzie damy szansę wkraść się prawom Murhpy’ego, to właśnie tak się stanie. To by wyczerpywało w bardzo dużym skrócie uzasadnienie taktyczne. 

Stara czy nowa szkoła – kabura musi być dobra.
Stara czy nowa szkoła – kabura musi być dobra.

Stara szkoła

Zaraz – przecież setki tysięcy policjantów, funkcjonariuszy innych służb w Polsce i na świecie nosi broń bez naboju w komorze, dlaczego? Z prostej przyczyny – tzw. stara szkoła. Na świecie nosi to nazwę tzw. Israeli Carry, bo zostało spopularyzowane przez izraelską metodę nauczania taktyki strzeleckiej. Izraelczycy dopisali do tej metody po prostu bajkę – że zawsze zdążą, że tak jest bezpieczniej, że w razie zaboru broni są chronieni, że mają swoje metody wprowadzania broni na cel i tym podobne. Cóż – spędziłem z nimi dosyć sporo czasu i muszę powiedzieć to wprost, choć z żalem. Ich metodyka taktyki jest nie tylko przestarzała, ale i oporna na jakiekolwiek zmiany. W taktyce jednak nie ma absolutyzmów – trendy i nawyki się zmieniają, metody wciąż podlegają ewaluacji pod wpływem doświadczeń ludzi, którzy mają wpływ na ich kształtowanie. Jedne rzeczy się przyjmują, gdyż mają sens, inne nie. Izraelczycy noszą broń bez naboju w komorze z jednego powodu – kilkadziesiąt lat temu pobór obejmował prawie 90% społeczeństwa, dziś o wiele mniej. Nagle zwykłych sprzedawców, rolników, robotników i studentów trzeba było zmienić w żołnierzy. Część było w wojskach tyłowych, część w oddziałach bojowych, inni byli żołnierzami jednostek specjalnych. Jednak wszystkich de facto szkolono podobnie, a potem wypuszczano na ulicę z bronią. Stąd też te kilkadziesiąt lat temu zabroniono nosić nabój w komorze. Zresztą, w amerykańskich bazach w Afganistanie też nikt nie nosi podpiętego magazynka i naboju w komorze właśnie ze względów bezpieczeństwa. 

Jest jednak pewna różnica pomiędzy poborowym nastolatkiem a 30-paroletnim wyszkolonym i świadomym strzelcem, nieprawdaż? W Polsce sprawa ma się podobnie. Władza, czyli komendanci, nie ufają swojej wielotysięcznej armii funkcjonariuszy i nie wypuszczają ich na ulicę z nabojem w komorze dla ich bezpieczeństwa. Wybierają swoje bezpieczeństwo, żeby broń Boże nic się nie stało. 

I tak, ledwie wyszkoleni 20-kilkulatkowie, z niewielkim w zasadzie pojęciem o broni, wychodzą ścigać bandziorów na ulicę. Zwierzchnicy nawet nie chcą im dawać broni do domu, bo się boją konsekwencji. Nikogo nie obchodzi to, że gliniarz może być po robocie zagrożony. Do tego dochodzi mariaż polskich instruktorów z izraelskimi na początku lat 90., który trwał dosyć długo i zaowocował przyjęciem wielu rozwiązań taktycznych w polskich służbach na długie lata – czego efekty widzimy do dzisiaj w policyjnych szkołach, czy innych służb.

Zestaw EDC w drodze na strzelnice.
Zestaw EDC w drodze na strzelnice.

Krótki test 

Teraz zróbcie mały eksperyment – rozładujcie swoją broń, powieście sobie cel i dobądźcie broń z kabury dwiema metodami – z przeładowaniem i bez. Następnie oddajcie jak najszybciej strzał na sucho i obserwujcie swoja muszkę. Zobaczcie, którą metodą będziecie mieli zaburzony chwyt i poruszoną broń przy oddaniu pierwszego strzału. Kiedy nosicie broń z nabojem w komorze, wszystko co robicie to dobywacie jednostkę, budujecie solidny chwyt ręką wiodącą, wynosicie jednostkę do klatki piersiowej, tam budujecie pełny chwyt oburącz i prezentujecie broń na cel z solidnym chwytem i dobrym obrazem przyrządów prosto w cel. Przy pustej komorze, ten proces jest bardzo zaburzony – część ludzi prezentuje broń nieprzeładowaną, część nie potrafi zbudować solidnego chwytu a cała reszta zaburza prezentację w taki sposób, że nie może szybko zgrać przyrządów celowniczych. Tak – to da się zminimalizować podczas treningu, ale czy o to chodzi, żeby sobie utrudniać?

Zawsze sprawdzaj broń – „Press Check”.
Zawsze sprawdzaj broń – „Press Check”.

Bezpieczeństwo

Tak – noszenie broni z nabojem w komorze jest w pełni bezpieczne. Każda współczesna broń, a tylko taką wybiera się do noszenia na co dzień, jest skonstruowana w ten sposób, że nie ma fizycznej możliwości, aby strzał padł przypadkowo bez intencjonalnego pociągnięcia za język spustowy. Colt 1911 z bezpiecznikiem skrzydełkowym i bezpiecznikiem w chwycie jest tak samo bezpieczny w noszeniu, jak Glock z bezpiecznikami wewnętrznymi. Zadajcie sobie teraz pytanie – ile razy podczas dobywania broni z kabury, spust został naciśnięty przez jakąś magiczną, nieznaną siłę? Nigdy. To się po prostu nie zdarza.
Strzelcy często podnoszą argumenty typu:
– Broń ma być rozładowana dopóki nie jest gotowa do użycia. Serio? Bandzior nie będzie się pytał o stan twojej broni.
– Lubię pistolety kurkowe, SA/DA albo SA. Nie powinno się ich nosić z odciągniętym kurkiem. Serio? Ludzie tak noszą od kilkudziesięciu lat i nic się nie dzieje – poza tym, są inne bezpieczniki.
– To zbyt niebezpieczne, broń może wypalić. Serio? Broń nie strzela sama.
– Moja broń nie ma bezpiecznika zewnętrznego. Serio? Glock ma aż trzy bezpieczniki wewnętrzne, przedni i tylny bezpiecznik iglicy oraz bezpiecznik w spuście. Nie ma takiej siły, aby wszystkie trzy zawiodły, albo którykolwiek z nich.

 Prawda jest taka, że ludzie, którzy są przeciwni noszeniu broni z nabojem w komorze, po prostu nie znają do końca mechanizmów działania swojej broni. Nie są jej pewni, nie ufają jej. Kiedy człowiek zdobędzie odpowiednią wiedzę techniczną, obędzie się ze swoim pistoletem, to nagle nabój w komorze przestanie być duchem do straszenia a staje się przyjacielem. Do tego oczywiście potrzeba czasu i treningu. Sam przyznaję, że długi czas byłem pod wpływem izraelskiej taktyki, wyszkolenia resortowego i myślenia pt.: „bezpieczniej będzie bez”. Co mi to dało? Nic.

„Appendix” to jedna z opcji przenoszenia broni.
„Appendix” to jedna z opcji przenoszenia broni.

 

W następnym artykule opiszemy JAK nosić bezpiecznie nabój w komorze…

Zohan
Zohan

O Zohanie ktoś kiedyś powiedział..., ale nie zdążył dokończyć. Czy chciał powiedzieć prawdę? Czy bredził? Tego się nie dowiemy. Wiemy że nie zrobił kariery w zakładzie fryzjerskim. Ponoć nie wypada obsługiwać klientów, ubranym w naszyjnik z ich uszu.

1 komentarz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google Play