W ostatnią niedzielę czerwca odbył się charytatywny piknik dla „Tasiora”. Poniżej przedstawiam Wam krótką relację z tego wydarzenia, w które to było zaangażowane wiele firm i cała masa ludzi dobrej woli.  

Niedziela rano: Jeszcze cicho – przygotowania do przyjęcia pierwszych uczestników.
Niedziela rano: Jeszcze cicho – przygotowania do przyjęcia pierwszych uczestników.

Planowanie

W sobotę 29 czerwca przyjechaliśmy na strzelnicę Stone Range na szkolenie organizowane przez Ikem Tactical Training. Bezpośrednio po szkoleniu, kiedy dotarła do nas pierwsza grupa osób z NTS, zaczęliśmy planowanie. Doprecyzowaliśmy rozstawienie osób na osiach. Sprawdziliśmy broń i zapasy amunicji. Kiedy już słońce schowało się za horyzont, dotarły posiłki. Nie mam tu na myśli kiełbasek z grilla, tylko następne osoby zaangażowane w organizację. Kiełbaski oczywiście też się pojawiły. Wraz z wzrostem ilości pochłoniętych kiełbasek, nasze plany na następny dzień przybierały coraz wyraźniejsze kształty. Zapadła wtedy kluczowa decyzja – namioty rozstawiamy rano. Zapobiegło to prawdopodobnie wielu urazom i stratom w sprzęcie. Następnie nad strzelnica uniósł się biały dym. Ponoć kogoś wybraliśmy…

Utylizacja amunicji – Level Expert.
Utylizacja amunicji – Level Expert.

Realizacja

O poranku po drobnej toalecie i jeszcze skromniejszym posiłku, rozpoczęliśmy realizację naszych planów. Z nie małym zaskoczeniem odkryliśmy, że zdecydowanie łatwiej jest rozkładać namioty kiedy każdy wie co robi. W międzyczasie pojawiali się następni organizatorzy i wystawcy. Fundacja Sprzymierzeni z GROM rozstawiła się z namiotami i kiedy wyłożyli koszulki na stoły, pojawił się zachodni wiatr. Zachodni, bo na stołach pojawiły się terminale płatnicze i telewizor z projekcją filmu o JW GROM, a także z powodu wiejącego zachodu wiatru, który zrzucił koszulki ze stolików na ziemię. Rozwiązanie problemu było banalne i rodem z epoki kamienia łupanego. Koszulki zostały dociążone otoczakami i poza kilkoma przypadkami nie fruwały już po strzelnicy. Wiatr, który się pojawił był jednak dla nas zbawieniem. Już przed otwarciem pikniku o godzinie dziesiątej, słońce stwierdziło, że unicestwi całe życie na ziemi i włączyło dopalacz. Przez resztę dnia żar lał się z nieba.

Pierwsze osoby przekroczyły progi piekieł.
Pierwsze osoby przekroczyły progi piekieł.

Goście, goście

Po dziesiątej zaczęli pojawiać się pierwsi uczestnicy. Na wejściu każdy musiał się wpisać do książki obecności na strzelnicy i otrzymywał opaskę. Znając życie niektórzy będą w nich spać przez następne kilka tygodni. Po dokonaniu formalności można było przejść do najważniejszego – wykupienia cegiełki i wsparcia finansowego na potrzeby rehabilitacji „Tasiora”. Koszt cegiełki nie był wysoki. Część z osób wykupywała od razu po kilka, bo było z czego postrzelać. 

Cegiełka była papierowa, ale można było płacić kartą.
Strzelały dzieci.
Więcej dzieci…
Strzelały dziewczyny
Strzelały chłopaki.
Strzelały chłopaki.

Chłopaki z NTS przywieźli całą masę zabawek – pistolety, rewolwery, karabinki, karabiny, strzelby, i cholera wie co jeszcze, łącznie z historykami i czarno-prochowcami, które mają w sobie sporo magii. Ikem dorzucił kilka egzemplarzy AR’ów a także cudownego Tommy gun’a. Firma wielu imion, czyli obecnie SVRN, udostępniła kilka kałachów i swoje AR’y. Mex Armory było obecne z LMT, w tym z Sharp Shooter’em w kalibrze .308 i karabinem zasilanym ciekawym nabojem .224 Valkirie. Przywieźli także pistolety ZVS i KHAR. Ciekawostką przywiezioną przez Mex Armory była samopowtarzalna strzelba Molot z za wschodniej granicy. Niezawodny Semper Fidelis przyjechał z pekaśką, która to przez cały dzień cięła seriami gorące powietrze. Nie zabrakło także SCAR’a, w odróżnieniu od granatów, których to nikt nie zabrał z piwnicy. Nie rozumie dlaczego nie można byłoby sobie czasem na wiwat rzucić takim granatem do sławojki? 

Tommy Gun w akcji – zawsze cieszy.
Konkurs Steel Alive pod czujnym okiem fachowca.
Były pistolety.
Były strzelby, choć można je było pomylić z karabinkiem.
Instruktorzy z NTS ględzili coś o bezpieczeństwie i paluchach.
Drobny serwis na osi.

Na osobnej osi rozstawiło się Steel Alive ze swoim systemem interaktywnych celów treningowych. Można było zmierzyć sobie czas. Ja oczywiście wolałem uniknąć kompromitacji i wybrałem odmóżdżające prucie w piach z pekaśki. Chwilę później Pan Łubudubu T. z tego karabinu wykonał honorową serię w piach, rysując fantazyjną lamperię za pomocą pocisków na kulochwycie. Ponoć najstarsi górale nie pamiętają czegoś takiego.

Bunkier Pro także był obecny na pikniku. Chłopaki zapewnili następne kilogramy żelastwa miotającego ołowiane kulki.

Dmuchawce i odloty…

Dla najmłodszych Stone Range zapewniło atrakcję w postaci świeżo wybudowanego kolorowego zamku. Ponoć przyjechał z nad Loary, ale nie mogłem osobiście sprawdzić, bo musiałbym zdjąć buty. Wtedy nawet zamek samego Draculi mógłby się rozpaść a dzieci zaczęły by mdleć parami. 

Telered, zabezpieczył napoje energetyczne i nagrody w turnieju Steel Alive.

Wyniki zawodów Steel Alive:

MiejsceNazwiskoCzas    
1B. Hulisz5,51
2Dubowski5,59
3Jasiński6,06
4Wojciechowski6,46
5Stąporek6,81
6Dobiński7,01
7Stachowiak7,35
8Neska7,73
9Hulisz7,82
10Mierkiewicz7,86
11Dzwoliński8,28
12Marcinkowski8,51
13Leniewska9,84
14Idzik10,05
15Giemza11,08
16B. Sikora11,36
17Cichocki11,90
18Sikora12,37
19Nadskakuła13,36
20Górecka13,65
21Miszczak15,08
22Białas17,46
23Małek17,80
24Leśniewski45,30

Zwycięzcy gratulujemy! Nagrodę wyślemy pocztą.

Obiekt

Stone Range to spory obiekt i choć jeszcze nie wykończony finalnie, to chłopaki przygotowali go do pikniku jak mogli najlepiej. Z okolicy zwieźli cały piach i kurz z placów budów, dookoła zasiali owies, aby nadać atmosferę sielskości i przygotowali drewniane oraz plastikowe zaplecze sanitarne. A na poważnie, strzelnica ta może pomieścić kilkakrotnie więcej osób niż odwiedziło nas wczoraj i nadal nie robi się tłum. Niedługo dostępne będą następne wiaty oraz budynek z zapleczem sanitarnym wraz z salą wykładową. Już w tej chwili zaczyna raczkować program segregacji śmieci, co dla niektórych nie jest może kwestią życia i śmierci, lecz jest to duży krok w celu podnoszenia świadomości ekologicznej w naszym środowisku. 

Zamek Hrabiego Draculi.

Podsumowanie

Piknik odwiedziło kilkaset osób. Zebraliśmy środki które sfinansują część rehabilitacji Mariusza, może nie będzie to kosmiczna kwota, ale pamiętajmy, że liczy się każdy grosz. Oczywiście w dalszym ciągu możecie wspomóc akcję zasilając konto Fundacji Sprzymierzeni z GROM, nr konta: 08 1600 1228 0003 0141 3220 7001, koniecznie z dopiskiem „nr 041 Mariusz Tkaczyk”.

Możecie także wziąć udział w licytacjach przedmiotów, które otrzymaliśmy w tym celu na pikniku. 

W tej chwili trwa licytacja Coin’a przekazanego przez SOF Project który znajdziecie na Allegro

Otrzymaliśmy także voucher na skok spadochronowy w tandemie z Arkadiuszem „Maya” Majewskim – podwójnym rekordzistą Europy, byłym operatorem JW GROM. 

Na licytacji pojawi się jeszcze cztery vouchery na przeloty motoparalotnią z mistrzem świata z Grupy Falco

Pogoda i goście dopisali.
Ligo zadzwonił do Adama i dalej już się rozkręciło „samo”.

Także ten… wpłacać, licytować, pomagać!

 

Avatar
Wojciech Wiciejowski

Trochę pisze, trochę czyta. Robi zdjęcia i rysuje. W wolnym czasie pluje na satelity. Ponoć karmi kaczki w parku. Nie znosi krupniku. Pali, ale się nie zaciąga.

Nie ma jeszcze komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google Play

%d bloggers like this: