Long Range Mykita 2020

Niezwykła popularność zawodów Long Range Mykita oraz szereg pozytywnych opinii z Facebooka i innych portali, sprawiły, że postanowiliśmy przeprowadzić wywiad z organizatorami Mykity. Raczej luźna formuła, przy kawie nad morzem. Wakacyjna aura, morska bryza, tydzień po siódmej edycji. Zapraszamy do lektury.

TacGear: Cześć,

Long Range Mykita: Serwus

Co pijemy?

LRM: Kawa. Kofeina musi w żyłach płynąć. Kawa czarna jak noc, gorąca jak słońce i mocna jak miłość.

O jaki poeta 😉

LRM: Wrażliwe wnętrze 😉

Long Range Mykita
Fot. LRM, Panda

Tegoroczna edycja znów na terenie Centrum Szkolenia Piechoty – Drawsko. Wy z Trójmiasta, troszkę daleko.

LRM: Tak zgadza się, tegoroczna edycja odbyła się znów na terenie poligonu drawskiego, tym razem na innej strzelnicy, niż dwie poprzednie edycje, mianowicie w Studnicy. Obiekt duży, nowoczesny, dający bardzo duże możliwości. Ale tak jak mówisz, daleko od naszej HQ. Na szczęście logistykę mamy dopracowaną. Pakujemy się z całym sprzętem i jedziemy. Lata doświadczeń w organizacji zawodów strzeleckich sprawiły, że jesteśmy w stanie zorganizować zawody praktycznie na każdym obiekcie w Polsce. Zaplecze sprzętowe w postaci celów, części zamiennych i pozostałych materiałów mamy bardzo duże. Brzmi może nieskromnie, ale z drugiej strony jest czym się chwalić.

Właśnie, wasze zawody słyną nie tylko z wysokiego poziomu ich trudności, ale również z wysokiego poziomu organizacyjnego. W czym tkwi sukces tak dobrej organizacji ?

LRM: To pytanie, które często słyszymy, od kolegów organizujących zawody, w innych formułach. Odpowiedź jest bardzo prosta: w ludziach. To jest nasz przepis na sukces organizacyjny. Zgrana paka ludzi z jednego klubu z backgroundem mundurowym. Tak więc nie dość, że się lubimy, spędzamy razem czas wolny, „drzemy z siebie łacha”, spędzamy czas w robocie, to jeszcze jest dyscyplina i zrozumienie wizji projektu, który organizujemy. Niejednokrotnie wymagane jest również różnego rodzaju poświęcenie w wykonaniu postawionego zadania, co przychodzi naturalnie ludziom na co dzień noszącym mundur. Nie ma przypadkowości. Do najważniejszego czynnika ludzkiego dochodzi jeszcze szereg innych czynników, ale te pozostawimy już sobie… 😉

Long Range Mykita
Fot. LRM, Panda

Ok, w takim bądź razie wróćmy do poziom trudności zawodów. Long Range Mykita, słyną z wysokiego poziomu trudności. Nie tylko pod względem zadań z jakimi spotykają się zawodnicy na stejdżach, ale również kondycji fizycznej, którą muszą oni dysponować. Jak to w końcu jest?

LRM: „Only easy day was yesterday” – to hasło powinno zapaść w pamięci każdemu zawodnikowi mającemu ochotę wystartować w naszych zawodach. Poprzeczka dla zawodników startujących w Long Range Mykita, jest zawieszona dość wysoko. Ale czy na pewno? Zadania są wykonalne i to z dużą rezerwą czasu. W poprzednich edycjach, czasu na wykonanie zadania strzeleckiego było 180 sek, w obecnej edycji to 150 sek. Myślę, że cięcie czasu zatrzymamy na 120 sek. To chyba przez ten limit czasowy, zadania wydają się trudne i co za tym idzie całe zawody. Do tej pory większość strzelców brała udział w zawodach tarczowych na stałych dystansach 300/600/800 m. Limit czasu podobny, albo i większy, a rzeczy do ogarnięcia mniej. Tylko strzelanie.A na Mykicie, dochodzi przyjęcie postawy, często zmiana magazynka, ustawienie trójnogu, znalezienie celu w lunecie itp. Z naszych obserwacji wynika, że na tym wszystkim większość zawodników traci najwięcej czasu. Po sygnale startowym strzelec zajmuje stanowisko, odsłania lunetę, zaczyna klikanie na bębnach, szuka wygodnego składu itp., a czas nieubłaganie ucieka. Natomiast widzimy też, że zawodnicy z czołowych miejsc mają „sklarowany” sprzęt do wykonania zadania w strefie wyczekiwania. Nastawy na bębnach „wklikane”, bo tu głównie strzela się z wykorzystaniem siatki celowniczej. Pokrywki lunety odsłonięte, w głowie poukładany przebieg. Po sygnale startowym, zajmują postawę i ostrzeliwują cel. Tak jak mówiłem, czynności do ogarnięcia więcej niż na zawodach tarczowych. Bez treningu na sucho i odpowiedniego „sklarowania” sprzętu na zawodach Long Range Mykita może być ciężko.

A kondycja fizyczna?

LRM: Dobrze, aby każdy ją miał. 😉 Natomiast należy pamiętać, że są to zawody strzeleckie, a nie fitnessowe. Dużo chodzenia i przemieszczania się pomiędzy stejdżami. Ale do tego nie trzeba mieć kondycji zawodnika Ironman. Na samych stejdżach, zdarza się lekki wysiłek fizyczny, celem podniesienia tętna spoczynkowego, tak aby maksymalnie zbliżyć warunki strzelania do realnego użycia broni przez strzelca wyborowego. Zawody wymagające, ale raczej strzelecko niż kondycyjnie.

Long Range Mykita
Fot. LRM, Panda

Wspomniałeś już o sprzęcie używanym przez zawodników. Jakieś spostrzeżenia okiem organizatora?

LRM: Sprzęt i gadżety to jest to co „tygrysy” lubią najbardziej. Można powiedzieć, że w chwili obecnej jest istny „wyścig zbrojeń”, jeżeli mowa o karabinach. Oczywiście jest ich cały wachlarz. Od budżetowych karabinów, poprzez klasę średnią, na customach kończąc. Ma to miejsce w przypadku wszystkich klas sprzętowych. Tak więc strzelają karabiny za 5 tys PLN, jak również za 20 tys PLN. Do tego oczywiście dochodzi montaż i optyka. O reszcie gadżetów nie wspominając, bo tu jest katalogowy przegląd wszelkiego rodzaju producentów. Jeżeli chodzi natomiast o kalibry, to w klasie Tactical dominuje, stare poczciwe .308 W. Tu rewolucji raczej nie będzie. Nabój balistycznie dobry, a do elaboracji bardzo dobry, wybaczający początkującemu adeptowi elaboracji błędy bardziej niż inne kalibry. Do tego liczba podzespołów do budowy naboju, ogromna. Jeżeli chodzi o klasę sprzętową Open, to zdecydowanie króluje kaliber 6.5 mm Creedmore. Bardzo dobry balistycznie nabój. Szczególnie na dalszych dystansach. Odporniejszy na wiatr niż pozostałe kalibry. Triumfy święci nie tylko za wielką wodą i nie tylko w świecie cywilnym. Nie dziwi zatem fakt, że US Special Operation Command (US SOCOM) zadecydowało o zastąpieniu amunicji 7,62 mm x 51 NATO, nowymi nabojami 6,5 mm Credmoore.

Long Range Mykita
Fot. LRM, Panda

Ok, a co z optyką?

LRM: Tu sytuacja jest podobna, jak z karabinami. Na karabinach zawodników można znaleźć wszystkich wiodących producentów: Kahles, Minox, Nightforce, Vortex, IOR. Coraz więcej strzelców widać też, z bardzo dobrą lunetą Stryker HD Polskiej firmy Delta Optical. Do tego dochodzi znacznie więcej producentów. Tak samo jest z siatkami celowniczymi. Tu jedna wskazówka, na tego typu zawodach, strzela się głównie z wykorzystaniem siatek celowniczych. Tak więc liczy się dobrze rozbudowana siatka, przyjazna dla strzelca, pozwalająca mu w szybki sposób trafiać w cele strzelając „po siatce”. Powiększenie, w zupełności wystarczy 8x, 10x to już maks. To strzelania do celów sylwetkowych, nie strzela się na skupienie jak w zawodach tarczowych. A przybliżenie 8x pozwala szybko zidentyfikować cel, jak również szybko go ostrzelać.

A wyposażenie dodatkowe? Ładownice, pasy, poduchy strzeleckie?

LRM: Tego „towaru” jest dużo na zawodnikach. Pasy taktyczne z ładownicami, pouchami, medkit’ami. Tego jest naprawdę sporo. Czy jest potrzebne, ciężko powiedzieć, każdy zawodnik może „taszczyć” co chce. Czy natomiast jest mu to potrzebne podczas strzelania, już na samym stejdżu? Wydaje się, że nie. W trakcie wykonywania zadania strzeleckiego to są tylko przeszkadzacze. Utrudniają ruch, dodają wagi. Szelki, klamry itp. To wszystko można spokojnie w plecaku nosić, a ten, jeżeli go nie używamy w trakcie strzelania, pozostawić w wyznaczonym miejscu wyczekiwania. Im mniej tym lepiej. Natomiast poduchy strzeleckie, tak, zdecydowanie się przydają. Trzeba tylko wiedzieć jak je użyć, w jakiej postawie, jak zastosować. Czyli znów powrót do tego o czym mówiliśmy wcześniej, praca u podstaw – trening składu na sucho. Obserwując zawodników, od razu widać, kto ćwiczył na sucho, a kto pominął ten element przygotowując się do zawodów. Dwójnóg, to też przydatny gadżet, z postawy leżąc też oddaje się strzały. Stary poczciwy Harris w zupełności wystarczy, ale tak jak w przypadku doboru całego sprzętu, wybór dwójnogu pozostawiamy zawodnikowi.

cele
Fot. LRM, Panda

Wspomniałeś wcześniej, że dysponujecie swoim zapleczem sprzętowym. Interesują mnie cele, do których strzelają zawodnicy. Możecie powiedzieć coś więcej?

LRM: Jak mawiają koledzy z SW „Wszyscy mamy wspólne cele”. 😉 My natomiast korzystamy z celów dostarczonych przez firmę 3gun.pl producenta celów MTS Targets. Dokładnie korzystamy z dwóch celów. MTS RED, są to gongi o rozmiarach fi 20, 25, 30, 35 i 40 cm. Dodatkowo firma przygotowała i wyprodukowała specjalnie dla nas, zgodnie z naszym projektem cel o nazwie MTS TOD. To cel sylwetkowy wystawiany na najdłuższych dystansach. Składa się z dwóch części. Górna to gong o średnicy 30 cm, natomiast dolna część to płyta kwadratowa o wymiarach 40×40 cm. Gong zachodzi na płytę około 3 cm. Wszystkie cele wykonane są z Hardoxu. Nie do ruszenia. Wymieniamy tylko stalowe rurki, nogi celów. Te po każdych zawodach, szczególnie w przypadku celów ustawionych na dalszych dystansach, podziurawione są jak sito.

Jakie plany na przyszłość, na kolejną edycję?

LRM: Tak jak mówiliśmy wcześniej, chcemy jeszcze podnieść poprzeczkę Long Range Mykita i zmodyfikować prowadzenie strzelań. Odległości do celów pozostaną mniej więcej na tym samym poziomie, czyli większość celów na dystansie 500+. Czas jeszcze może przytniemy. Jeżeli chodzi o samo prowadzenie strzelań, to na pewno odstąpimy od tego, aby sędziowie tłumaczyli każdemu zawodnikowi stejżdż. Jak należy go wykonać, gdzie jest lub gdzie są cele. To pozwoli zaoszczędzić czas, aby nie było opóźnień i więcej strzelania. W strefie wyczekiwania zawsze znajduje się opis toru. Czytelnie wszystko jest wyjaśnione, co i w jakiej kolejności należy wykonać. Dodatkowo, za niestawienie się na stejdżu w dniu zawodów, z tego stejdżu będzie DQ (dyskwalifikacja – przypis red.). Oczywiście, jeżeli zawodnik poinformuje nas, że opuszcza rejon zawodów, to inna sprawa. Natomiast, mamy nadzieję, że to zdyscyplinuje zawodników jeszcze bardziej. Podczas ostatniej edycji mieliśmy sytuację, że spora grupa zawodników, po prostu sobie poszła. Opuścili rejon zawodów, nie informując organizatora. Wynikało to pewnie ze zmęczenia temperaturą. Myśleli, że będą mieć czas na stejdże w kolejnym dniu. No niestety ta sytuacja spowodowała spore opóźnienie. Dodatkowo, aby ułatwić nowo startującym zawodnikom rywalizację otworzymy dodatkową klasę sprzętową Novice Open. Będą w niej mogli startować tylko zawodnicy, którzy przyjadą do nas pierwszy lub drugi raz. Klasa będzie Open, a więc wszystkie dopuszczone regulaminem kalibry.

Long Range Mykita
Fot. LRM, Panda

A co teraz? Ogarnęliście się już po zawodach?

LRM: Oczywiście, to zawsze robimy w ciągu pierwszych dni po zawodach. Zgodnie zresztą, ze starym kawaleryjskim powiedzeniem: „Najpierw koń, później jeździec”. Cele posegregowane, odmalowane, czekają na kolejną edycję.

Na koniec jeszcze pytanie co z kubkami, na sieci i wśród zawodników spore zamieszanie. O co „kaman”?

LRM: Tak wyszło zamieszanie, delikatne. Wynikało to z kilku powodów. Po pierwsze nie spodziewaliśmy się, że dla zawodników to taka gratka kolekcjonerska. Myśleliśmy, że kubki się najzwyczajniej przejadły. W tym roku zastąpiliśmy je bufkami z naszym kamuflażem i logo. W końcu mamy Covid-19 i należy zakrywać usta i nos. Bufka do tego jest idealna. No ale na następnej edycji Long Range Mykita, na pewno kubki się pojawią. Tradycyjnie z nieznacznie zmodyfikowanym logotypem, przygotowanym na każdą edycję. Tak jak to miało miejsce do tej pory. Rok 2020 jest dziwny w wielu dziedzinach życia. My w tym zmieniliśmy logotyp zawodów, nie było kubków i zaczęliśmy podnosić poprzeczkę zawodnikom.

Fot. LRM, Panda
Fot. LRM, Panda

Dzięki za rozmowę i powodzenia przy następnych projektach.

LRM: Dzięki brachu 😉

TacGear
TacGear

Tajny przez poufny, profil naszej redakcji. Jesteśmy tak tajni, że nie możemy powiedzieć o tym że nasza redakcja mieści się w Warszawie, na Dolnym Mokotowie, na terenie WFDiF...

Nie ma jeszcze komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google Play

%d bloggers like this: