Narzędzia do obsługi broni palnej. Temat dość szeroki. Mnogość narzędzi na rynku przeznaczonych do różnego rodzaju konstrukcji, czy to opartych na platformach AR–15/AR–10, czy wszelkiego rodzaju klonów klasycznego “kałacha”, może wywoływać zawrót głowy. Co wybrać, jakiego producenta i czy wybrany model, na pewno się przyda ? To pytania, przed którymi staje każdy strzelec chcący zakupić narzędzie ułatwiające obsługę broni. Co prawda każdy ma sporą skrzynkę z różnego rodzaju przyrządami, śrubokręcikami, środkami czyszczącymi do obsługi broni, szmatkami itp. Zarówno jeżeli chodzi o pistolety, jak również o broń długą. Czy warto zatem kupić coś jeszcze? Jeżeli ma to być Multitasker Twist – to zdecydowanie warto.

Dość ciekawym i jak się w moim przypadku stało, przydatnym narzędziem, jest bohater niniejszego artykułu – Multitasker Twist. Narzędzie do obsługi przyrządów celowniczych, w tym mikrokolimatorów firmy Aimpoint (innych producentów również) oraz pomocy przy utrzymaniu, konserwacji i czyszczeniu broni palnej.

Prawie jak długopis

Firma MultiTasker Tool LLC., to producent sporym doświadczeniem w projektowaniu, konstruowaniu oraz innowacyjnym podejściu do swoich produktów. To z kolei owocuje tym, że odbiorcami jej produktów, jest wiele „firm” zapewniających bezpieczeństwo za wielką wodą. Dodatkowo jej klientami jest cała rzesza strzelców sportowych.
Narzędzie Multitasker Twist to następca i wersja rozwojowa narzędzia tej samej firmy, nazwanego Tube, bardzo popularnego w USA. Korpus Twista wykonany jest z wytrzymałego, a zarazem lekkiego stopu aluminium 6061. Całość jest anodyzowana trwałą czarną powłoką, z estetycznie umieszczonym logo oraz znakami patentowymi. Twist w swoim kształcie jest zbliżony do długopisu. Jest natomiast znacznie grubszy. Pomimo solidnej i mocnej konstrukcji, producentom udało się uzyskać doskonały wynik, jeżeli chodzi o wagę narzędzia. Multitasker Twist waży jedynie 51 gramów, natomiast z gumowym paskiem zawierającym dodatkowe bity – 105 gramów. Noszenie Twistaa w kieszeni koszuli nie sprawia problemów. A jak sam się przekonałem, narzędzie to jest bardzo pomocne.

Wszystko się przyda

Amerykanie, bardzo pragmatyczny naród, projektując Twista, postanowili wykorzystać jego każdy element na narzędzie pomocne użytkownikowi. Tym sposobem, klips, za pomocą którego narzędzie jest przytrzymywane w kieszeni koszuli bądź spodni, pełni również funkcję śrubokręta płaskiego. Jeżeli natomiast klips przeszkadza, to można go odkręcić od korpusu narzędzia, wykręcając małą śrubkę mocującą. Nakrętka z klipsem jest też wyposażona w klucz/końcówkę do regulacji celowników kolimatorowych z serii mikro firmy Aimpoint. Jednak można z powodzeniem wykorzystać je do regulacji celowników z podobnym systemem.
Pod, nazwijmy to, przednią nakrętką (tylna to ta z klipsem mocującym) znajduje się kieszeń, w której umieszczone zostały trzy przydatne końcówki: do konserwacji, obsługi i czyszczenia broni. Aby się do nich dostać, wystarczy odkręcić nakrętkę, która z głównym korpusem narzędzia jest mocowana za pomocą drobnozwojowego gwintu z uszczelką, co zapobiega przedostawaniu się wody, wilgoci i innych drobnych zanieczyszczeń do narzędzia.

Trzy końcówki, jak muszkieterowie

Końcówki, o których wcześniej wspomniałem, to: cylindryczny punktak 3/32 cala, który zadowoli wszystkich glockomaniaków, bo z jego pomocą można swobodnie rozłożyć pistolet z fabryki słynącej niegdyś z produkcji parasoli. Punktak ten przydaje się również przy innych konstrukcjach broni, gdzie w celu rozłożenia broni trzeba wybić trzpień mocujący jej poszczególne elementy.

Oprócz tego w zestawie jest też cylindryczny skrobak do nagaru. Przydatny szczególnie w konstrukcjach AR z systemem opartym na bezpośrednim odprowadzeniu gazów na suwadło (DI – direct impingement). Szczególnie jeżeli strzelane było z „termosem” na lufie.
Trzecią końcówką, niezwykle przydatną przy czyszczeniu broni, jest „zgłębnik stomatologiczny”, czyli haczykowaty pazur, który okazuje się bardzo potrzebnym narzędziem. Jeżeli musimy wyczyścić ciasne i trudno dostępne elementy broni, wystarczy użyć kawałka małej szmatki i za pomocą tego pazura wyczyścić dany element. A jeżeli szmatka gdzieś utknie, to za pomocą pazura z łatwością wydobędziemy ją z czeluści i zakamarków broni. Uważać natomiast należy, ponieważ jeżeli użyjemy zbyt dużej siły, to haczyk może się wygiąć. Tak czy inaczej, podczas normalnego użytkowania końcówki są trwałe i wytrzymałe.
Końcówki mocowane są do korpusu Twista z wykorzystaniem gwintu 8/32, który jest schowany w przedniej części urządzenia. Zastosowany gwint pozwala na używanie giętkich wyciorów i innych akcesoriów producentów tego typu przyborów do czyszczenia i konserwacji broni.

Bity

Odkręcając tylną nakrętkę z klipsem mocującym uzyskujemy dostęp do gniazda 1/4” umożliwiającego montowanie na narzędziu różnych bitów. Aby się do niego dostać, należy zdjąć końcówkę służącą do ustawiania przednich przyrządów celowniczych w AR-15, M16 wersji A1 i A2 oraz M4. Jest ona utrzymywana w gnieździe bitów za pomocą małego magnesu, który zapobiega również wypadaniu bitów.
Razem z Twistem otrzymujemy do dyspozycji 10, chyba najbardziej popularnych bitów. Są to wkrętaki płaskie 3/16” i 3/32”, wkrętak krzyżakowy typu nr 1, Torx T15 i Torx T10 oraz Hexy 3/16”, 9/64”, 1/8”, 7/64”, 3/32”. Ten zestaw umożliwia i ułatwia dokręcanie i odpowiednie ustawianie akcesoriów przymocowanych do broni. Bity są przechowywane w silikonowym pasku, z którego nie mogą swobodnie wypaść. Wszystko fajnie i pięknie.

Jedynym minusem jest brak jakiegokolwiek futerału, aby pasek z bitami był zawsze w pobliżu Twista. Czasami potrafi się zagubić w torbie lub plecaku, co jest niebywale irytujące, ponieważ zawsze wtedy działa prawo Murphy’ego. Potrzebujemy bity, a ich nie ma.

Reasumując, narzędzie Multitasker Twist jest jednym z tych, na które nie ma co żałować pieniędzy. Bardzo dobrze i starannie wykonane z wytrzymałych materiałów. Wszystkie funkcje, które oferuje, są niezwykle przydatne. Dzięki Twistowi znacznie ograniczyłem liczbę narzędzi do tej pory zabieranych na strzelnicę, czy poligon. It is a f… handy tool ;-)!

Panda
Panda

Panda... nawet my nie wiemy kto nosi tą futrzaną czapkę. Ponoć osobiście ją zerwał z wystawy w Smyku. Ponoć wytwarza samopały i grzebie w gadżetach. Do nas pisze tylko we wtorki. Dlaczego?

Nie ma jeszcze komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google Play

%d bloggers like this: