Śliwkowy kraft na stole

W ramach dobrze pojętego lifestylu chciałbym uprzejmie zaprosić Czytelników naszego magazynu do Podkarpackiej Destylarni Okowity – a zatem Witajcie! To właśnie tutaj, w murach gorzelni wybudowanej w 1880 r. pod koniec XIX w., do dziś używa się tradycyjnej technologii parowej do produkcji alkoholu. To właśnie w tym niepozornym miejscu skrywane od ponad stu lat tajniki doskonałej destylacji przechodzą z ojca na syna!
Drodzy Czytelnicy, jeśli bowiem szukacie prawdziwego wysublimowanego kraftu – to mam przyjemność poinformować Was, że właśnie trafiliście pod najlepszy adres.

Wyroby alkoholowe mające swój nietuzinkowy rodowód w założonej w 1880 r. Podkarpackiej Destylarni Okowity, która znajduje się w miejscowości Długie, wedle autorskich receptur p. Grzegorza Pińczuka, wywodzącego się z rodziny znanych na tym terenie gorzelników, to pomysł na doskonały-wyborny prezent lub formę wyjątkowej celebracji różnego rodzaju spotkań przy suto zastawionym potrawami stole, w okresie świąt, sylwestra oraz zbliżającego się karnawału. To również fantastyczna możliwość wspominania ostatniego bieszczadzkiego lata w formie delektowania się smakiem jego dojrzałych w promieniach słońca owoców!

Historia & teraźniejszość

Potwierdzeniem faktu, że gorzelnia od 1880 r. funkcjonowała w miejscowości Długie, jest Księga Adresowa Przemysłu Galicyjskiego z 1901 r., którą opracował Krakowski Komitet Zjazdu Przemysłowego. W dziale IV „Przemysł gorzelniany” wymieniono powyższy zakład jako istniejący i prowadzący produkcję okowity. Również Księga Adresowa Przemysłu, Handlu i Finansów z 1922 r. wymienia ww. zakład jako funkcjonujący, z przypisem daty 1880, co ma oznaczać początek jej działalności.

Fot. Szymon Muszański

Gorzelnia od samego początku swojego istnienia wytwarzała wysokiej jakości destylat – początkowo z ziemniaków, a następnie żyta i pszenicy.
W pierwszym okresie działalności surowiec pochodził wyłącznie z okolicznych dworskich pól. Końcowy produkt destylacji nazywano wówczas okowitą z łac. aqua vitae – woda życia.
W okowitę zaopatrywano miejscowe karczmy i wyszynki w miasteczkach. Z danych zamieszczonych w „Informatorze Statystycznym do dziejów społeczno-gospodarczych Galicji” wynika, że w roku 1909 przydzielony kontyngent produkcyjny dla gorzelni w Długiem wynosił 704,93 hl., czyli nieco ponad siedemdziesiąt tys. litrów destylatu w ciągu roku. Po wojnie, gdy zakład przeszedł modernizację gorzelnia osiągnęła moce produkcyjne na poziomie 500 tys. litrów spirytusu w skali jednego roku. Zakład w tej formie działała do 1990 r., po którym był przedmiotem kilku nieudanych procesów prywatyzacyjnych. W 2016 r. po okresie przerwy w działalności gorzelni, podjęta zostaje decyzja o wznowieniu produkcji i przygotowaniu zakładu do wytwarzania tradycyjnych wyrobów. Tutaj nadal do dnia dzisiejszego używa się tradycyjnej technologii parowej, która służy do produkcji alkoholu. Podkarpacka Destylarnia Okowity jest również otwartym do zwiedza muzeum sztuki gorzelnictwa, które zostało ujęte w Podkarpackim Szlaku Historycznych Receptur. Warto wspomnieć, że poza ww. okowitami produkuje się tu też tradycyjne nalewki, naturalne octy owocowe oraz oleje roślinne, które tłoczone są metodą na zimno.

Fot. Szymon Muszański

Okowita

Jest alkoholem różniącym się zasadniczo od znanej nam wszystkim dobrze wódki. Odznacza się ona bowiem nie tylko niezwykle charakterystyczną intensywnością swojego aromatu, ale również i samego smaku.
Okowitę, która jest przezroczysta destyluje się z owoców, zbóż, ziemniaków a nawet miodu. Spirytus owocowy destylowany jest docelowo do mocy 85 proc. a następnie rozcieńcza się go z wodą, uzyskując odpowiedni smak i aromat okowity.

Jak przystało na prawdziwy gorzelniczy kraft, poszczególne rozlewy z tych samych surowców różnią się nieco od siebie. W związku z tym alkohole z każdego rozlewu rozcieńczane są też do nieco innej mocy, dlatego tutejsze okowity są rocznikowane.

Fot. Przemek Miller

Okowita ze śliwek

To bezbarwny produkt manufakturowy o mocy 42-45 proc., który powstaje wyłącznie na skutek procesu fermentacji a następnie destylacji świeżych owoców śliwek, które uprzednio pozbawiane są pestek.

Trunek ten charakteryzuje się niezwykle przyjemnym owocowym aromatem mocno dojrzałej śliwki. Po jej spróbowaniu na początku w ustach czujemy nadal smak typowej śliwki, który wkrótce jednak odkrywa przed naszymi kubeczkami smakowymi delikatną nutę półsłodkiej czekolady, która miesza się z nutą cynamonu. Na finiszu smakowym niemniej pierwsze skrzypce gra wciąż nadal zdecydowany owocowy smak, który nie tylko doskonale rozgrzewa, ale też w wyjątkowy sobie sposób utrzymuje subtelną słodycz jej smaku – dzięki czemu nie jest to ani wódka smakowa, ani typowa karpacka śliwowica.

 

Przemek Miller
Przemek Miller

Analityk wojskowy. Przewiduje, analizuje, obserwuje i celnie ubiega otaczającą nas rzeczywistość natłoku zdarzeń i chaosu medialnego. Bezkompromisowy tropiciel niewygodnych faktów, szczery do „bólu” w analizach i ocenach. Ma szeroką wiedzę z zakresu łączności satelitarnej, systemu GPS NAVSTAR, GLONASS, COSPAS-SARSAT, GMDSS oraz morskich systemów bezpieczeństwa SOLAS. Fotografuje na kliszy. Miłośnik wiślanego Urzecza i zapalony spinningista.

Nie ma jeszcze komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google Play

%d bloggers like this: