Z pewnością część czytelników, po przeczytaniu pierwszej części artykułu, wyruszyła na poszukiwania do krainy Google po bardziej wyczerpujące odpowiedzi. Można tam znaleźć mnóstwo przykładów świadomości sytuacyjnej, użycia jej w praktyce oraz metod ćwiczenia jej. Postaram się przedstawić kilka swoich metod treningu tej umiejętności.

 

Walka, nawet za pomocą broni palnej, ma bardzo wiele wspólnego ze sportem i teorią sportu. Przede wszystkim dlatego, że jest to niejako aktywność fizyczna zasadzająca się na umiejętnościach psychomotorycznych i wchodząca w obszar kontaktu z drugim człowiekiem na płaszczyźnie prześcignięcia go.

Wizualizacja

Wizualizacja w procesie szkoleniowym, w tym również świadomości sytuacyjnej, wywodzi swoją metodykę z psychologii sportu.

Wszyscy trenerzy sportowi zgadzają się w jednym – wizualizacja to jeden z kluczowych elementów treningu suplementarnego. W praktyce to nic innego jak wyobrażanie sobie. Jednak jest to proces o wiele głębszy niż zwykłe zatapianie się w chorych fantazjach oderwanych od rzeczywistości. Psychologowie sportu w różnych eksperymentach ocenili zgodnie, że wizualizacja danej czynności potrafi być nieznacznie mniej skuteczna niż rzeczywisty trening manualny. Zatem można uznać, że jako wsparcie procesu szkoleniowego wizualizacja daje wymierne skutki.

Nie od dziś wiadomo, że walkę wygrywa nastawienie umysłowe, tzw. Mindset. Jeśli ktoś wchodzi do walki z poczuciem przegranej, to z pewnością jej nie wygra. Kryminalista natomiast popełnia czyn zabroniony tylko dlatego, że zgodnie z jego postrzeganiem ujdzie mu to na sucho i osiągnie swój cel – czyli wygra.

Wizualizacja może nam pomóc w treningu bezstrzałowym włąśnie dzięki wyobrażaniu sobie wykonywania perfekcyjnie ergonomicznej czynności. Jednak zupełnie inną rolę odgrywa ona w szkoleniu terenowym. Treningu świadomości sytuacyjnej nie wykonamy ani w domu ani na strzelnicy, gdyż obie lokalizacje są bardzo ograniczone ze względu na brak otaczającego nas tłumu ludzi, nieprzewidywalnych warunków i charakterystycznych punktów dla środowiska miejskiego.

Trenuj na mieście

Aby ćwiczyć świadomość sytuacyjną potrzebujemy po prostu wyjść z domu. W filmie „Tożsamość Bourne’a” jest świetna scena, gdy Jason Bourne siedzi w przydrożnej knajpce i widzi więcej niż zwykli ludzie, zauważając to, co zazwyczaj śpieszący się gdzieś tłum pomija w swoich obserwacjach. Mimo, iż jest to przerysowany filmowy przykład to wciąż świetny model tego, co możemy nazwać orientacją sytuacyjną. Będąc w danym miejscu należy zdawać sobie sprawę z linii bazowej. Jest to stan naturalny dla danej przestrzeni. Każde miejsce ma swoją linię bazową – natężenie hałasu, ruchu, zachowanie się ludzi oraz danych przedmiotów. Dźwięk alarmu przeciwpożarowego nie będzie spełniał kryteriów stanu bazowego, tak samo jak nienaturalna cisza w zazwyczaj zatłoczonym i głośnym miejscu. Musimy nauczyć się zwracać uwagę na elementy przestrzeni odstające od stanu naturalnego. Szukamy tych zmiennych nie tylko u ludzi ale i w przedmiotach oraz innych elementach otoczenia. Każda dzielnica, miasto i inna przestrzeń ma swoją linię bazową, z której należy zdawać sobie sprawę.

Całościowy obraz

Nastawiając się na wzmożoną świadomość sytuacyjną należy zawsze zadawać sobie pytania na wzór wojskowych procedur: gdzie jestem? Co wiem o tym miejscu? Kim są ci ludzie? Czy widzę potencjalne zagrożenie? Jak mogę wyjść cało z sytuacji?

Najważniejszą rzeczą jest patrzeć całościowo. Przykładowo – mowa ciała na stałe weszła do użytku, nie tylko w negocjacjach biznesowych wielkich korporacji ale w wielu innych dziedzinach życia. Ludzie często starają się interpretować pojedyncze gesty zamiast patrzeć na nie jako całościową grupę zachowań. Należy za wszelką cenę unikać takiej tendencyjności oraz zawsze analizować sytuację jako całość nie skupiając się na pojedynczym elemencie. Najbardziej powszechnym przykładem takiej sytuacji jest używanie smartphone’a w przestrzeni publicznej – skupia naszą uwagę przez co zupełnie nie dostrzegamy otoczenia.

Świadomość sytuacyjna, Źródło: adobestock.com
Świadomość sytuacyjna, Źródło: adobestock.com

Instynkt

Gatunek ludzki został obdarzony szeregiem uwarunkowań ewolucyjnych, których używamy na co dzień mimo iż zmienne środowiskowe pozwalają na niekorzystanie z nich. Pierwszym i najważniejszym instrumentem, w który wyposażyła nas ewolucja jest instynkt a zwłaszcza jego zachowania samozachowawcze nastawione na przetrwanie. Jesteśmy potomkami ludzi, którzy w większości umierali rozszarpani przez tygrysy szablozębne, rozdeptani przez mamuty, ginęli w zamieciach śnieżnych, byli przeszywani strzałami i dzidami oraz mordowani przez dźgnięcie sztyletem w plecy. Nasz mózg działa zatem dzięki ukształtowaniu przez przodków, którzy mieli wieczne poczucie zagrożenia – zupełnie inaczej jak my dzisiaj.

Homo Sapiens był dzień w dzień zagrożony przez większą część swojego istnienia na ziemi. Dopiero od kilkuset lat jego długość życia została znacznie wydłużona na skutek poczucia bezpieczeństwa. To za krótki okres, aby dokonały się pewne zmiany w strukturze mózgu. Wszystkie mechanizmy odpowiedzialne za obronność są przetwarzane w tzw. obiegu niskim naszego mózgu, czyli podświadomie i bezwarunkowo, aby maksymalnie skrócić czas reakcji i tym samym dać na więcej możliwości na reakcję. Nasz mózg woli nam podpowiedzieć, że w krzakach czai się mordercza bestia niż uzmysłowić nam, że wcale go tam nie ma, gdyż statystycznie popełnienie pierwszego błędu poznawczego umożliwiało zachować nam wymaganą ostrożność.

Nasz mózg również działa na zasadzie neuroplastyczności, czyli zdolności uczenia się i wyciągania wniosków na podstawie doświadczeń – osoba wychowana w mydlanej bańce bezpieczeństwa będzie miała bardzo ograniczoną zdolność do wykrywanych zagrożeń niż osoba, która spotykała się z nimi wcześniej. Zatem jeśli nasz mózg podświadomie podpowiada nam, że coś jest nie tak, należy w pierwszym momencie zastosować się do tej rady a następnie, jak najszybciej na obwodzie wysokim, czyli świadomie zorientować się w przestrzeni co do kierunkowości zagrożenia. Właśnie tak działa instynkt.

Świadomość sytuacyjna, Źródło: adobestock.com
Świadomość sytuacyjna, Źródło: adobestock.com

Gra terenowa

Ćwiczenie świadomości sytuacyjnej może przyjąć postać gry terenowej. Po prostu wyjść do knajpy, baru, restauracji, wejść i dać sobie określony czas, na przykład minutę na obserwację. Zwrócić uwagę na liczbę osób, potencjalne zagrożenia fizyczne na przykład duży łysy mężczyzna, który mógłby nam sprawić trudności w walce), wyjścia, telefony, kamery, osłony balistyczne, okna itp. Wyjść z lokalu, zapisać wszystko w notesie a następnie wrócić i porównać jeszcze raz z rzeczywistością sprawdzając trafność spostrzeżeń. To na co zawsze powinniśmy zwracać uwagę to anomalie – czyli rzeczy, które powinny się wydarzyć ale się nie dzieją, lub które się dzieją a nie powinny się wydarzyć. Naszą czujność powinny zwrócić wszelkie odstępstwa od linii bazowej. Stan normalny oraz linia bazowa nie odnosi się tylko do rzeczy, przede wszystkim powinniśmy szukać anomalii w zachowaniu ludzi.

Czujność

Większość z nas jest z natury ufna i nie podejrzewa, że w drodze po bułki przytrafi nam się zdarzenie, w którym możemy walczyć o życie, zdrowie, mienie czy wolność. Zatem jakie zachowania mogą wzbudzić w nas przejście z koloru białego w żółty lub pomarańczowy? Jeśli czujemy się niekomfortowo z jakiegoś powodu, to pierwsza oznaka, że coś jest nie tak i powinniśmy zachować się odpowiednio do tego podświadomego ostrzeżenia.

Większość ludzi zajmuje się swoimi rzeczami. Jeśli ktoś zachowuje się w sposób, który nie nastawia nas komfortowo to znaczy, że coś się dzieje. Podobnie, jeśli wszyscy czują się niekomfortowo – na przykład jeśli uciekają z miejsca zdarzenia w panice a ktoś zachowuje się zupełnie normalnie i idzie nie przejmując się niczym, to znaczy, że nasza uwaga powinna skupić się na nim. Tak samo jest z zachowaniami dominującymi – jeśli ktoś próbuje wymusić na nas uległość, to nie jest normalny stan rzeczy. Oczywiście, ważny jest kontekst – nasz szef również będzie osobą dominującą ale nie wzbudzi w nas poczucia ryzyka. Jednak jeśli przypadkowo napotkana osoba stara się wymusić dominację – poprzez polecenia, nakłanianie lub inny sposób, jest to zdecydowana oznaka, że należy wzmóc czujność. Podobnie jest z osobnikami, którzy w przestrzeni publicznej są zainteresowani czymś. Większość ludzi jest zajęta własnymi sprawami i idzie w swoim kierunku. Jeśli ktoś interesuje się nami w środowisku, w którym każdy jest zainteresowany swoimi czynnościami, to znaczy, że ewidentnie czegoś od nas chce lub nas obserwuje.

 

Dworzec kolejowy

Wiedząc to wszystko oraz łącząc z naszą znajomością ludzkich zachowań, mowy ciała czy też gamą doświadczeń można zagrać w kolejną grę. Ćwiczyć świadomość sytuacyjną pod kątem rozpoznawania ludzi najłatwiej jest na dworcu kolejowym.

Pierwsze kroki jako policjant stawiałem w Oddziale Prewencji Policji, tam trafiłem do tzw. plutonu kolejowego. Był to pluton, który miał często służby na terenach kolejowych – dworcach, pociągach, wzdłuż tras itp. Spędzając po 8 godzin dziennie na różnych dworcach ujawniało się na tony poszukiwanych, złodziei, posiadaczy narkotyków itp. itd. Nawet nikt nie musiał młodego policjanta uczyć, ten po prostu wychodził na dworzec i doświadczenie samo mu pokazywało o co chodzi w tej grze. Stojąc na dworcu obserwujemy ludzi i zaczynamy się zastanawiać, kto z nich gdzie idzie, kim jest, czym się zajmuje, co ma ze sobą i co może ukrywać. W pewnym momencie nabieramy na tyle doświadczenia, że zaczynamy to z niezłym rachunkiem prawdopodobieństwa przewidywać. Znam policyjnych wywiadowców, którzy po prostu zatrzymują radiowóz i mówią do osoby: „oddawaj towar”. Zazwyczaj się nie mylą.

Zatem idziemy na dworzec i czekamy na dworcowego żula. Czekamy aż podejdzie do nas prosząc o pieniądze lub papierosa i obserwujemy jego zachowanie. Osobnik ten w odległości 15 metrów zatrzymuje i rozgląda się, kto stoi, komu może przeszkodzić prośbą o dwa złote. Podchodzi jak kot do myszy, powoli i uważnie, rozglądając się czy jego „ofiara” czasem nie ucieknie. Gdy już jest metr lub dwa od osoby, na chwile stanie aby sprawdzić zegarek czy coś, znowu się upewniając i dopiero wtedy podchodzi z magiczną prośbą: “kierowniku, dwa złote do winka”.

Jest to jedna z lepszych metod ćwiczenia świadomości sytuacyjnej. Właśnie iść na dworzec i obserwować ludzi starając się wyłuskiwać osoby, które nie pasują do linii bazowej – czyli pasażerów spieszących się gdzieś lub czekających na coś. Dworce są o tyle wdzięczne, że są zawsze pełne dziwacznych postaci odstających od normy – ćpunów, złodziei, kieszonkowców, paserów, prostytutek, pijaków i meneli. Ponadto, można stanąć i zacząć profilować ludzi pod kątem zagrożenia, które dla nas przedstawiają. Będziemy tu musieli oceniać nie tylko ich fizyczność, czyli wzrost, wagę, typ budowy ciała ale też znaki szczególne. Do takich znaków szczególnych należą: tatuaże więzienne (tak, wciąż się z nimi spotykam w pracy), kalafiory czyli zmiany skórne na uszach powstałe w wyniku treningu zapaśniczego i BJJ, blizny i strupy na kłykciach dłoni świadczące o historii bójek oraz blizny i krzywizny nosa świadczące o tym samym. Takich znaków szczególnych może być mnóstwo. Nie zaliczają się do nich jednak bluzy czy koszulki Manto, Octagon itp. Z doświadczenia po prostu wiem, że noszą je tylko i wyłącznie uliczne leszcze. Bluza Manto oznacza, że możemy je komuś spuścić bez większego problemu.

Oprócz oznak fizycznych możemy wyszukiwać u ludzi cechy ich charakteru i usposobienia. Przykładowo, nikt nie trzyma butelki piwa za szyjkę. Zazwyczaj trzyma się je niżej. Jeśli ktoś niesie butelkę za szyjkę w ten sposób aby chwycić ją jak młotek, to znaczy, że raczej nie ma dobrych zamiarów.

Patrol na peronie, Źródło: Policja.pl
Patrol na peronie, Źródło: Policja.pl

Zasłony i przesłony

Innym przykładem gry mającej na celu zwiększyć naszą świadomość sytuacyjną to wyszukiwanie naturalnych zasłon i przesłon. Zakładając, że z różnych miejsc można spodziewać się zagrożenia, wyszukujemy najbliższej zasłony i oceniamy ją pod kątem balistycznym a następnie staramy się znaleźć kolejną. Dzięki takim ćwiczeniom umysłowym oraz wizualizacji trenujemy nasz mózg w celu jak najszybszego procesowania informacji o sytuacjach zagrożenia i nie będziemy wykonywać niepotrzebnych i nieprzemyślanych ruchów.

 

Podane metody stosuję od dawna w pracy – potrzeba rozwijania świadomości sytuacyjnej przyszła wraz z pierwszymi doświadczeniami. Bywałem nieraz zaskoczony i rozwój zdarzeń stawiał mnie pod bramką w obliczu przemocy. Znajomość terminu widzenia tunelowego pozwoliła mi wyjść poza jego ramy i sięgnąć do literatury fachowej z zakresu ludzkiej behawiorystyki. Okazuje się, że zagraniczna literatura fachowa wręcz obfituje w profesjonalne publikacje na temat świadomości sytuacyjnej. Jeśli ktoś sam chce sięgnąć po edukację z tego zakresu, powinien zapoznać się z literaturą Daniela Golemana, „Inteligencja społeczna” oraz „Inteligencja emocjonlana”, poza tym nie brakuje literatury typowo policyjnej w tym zakresie, która jest nastawiona na taktyczny punkt widzenia.

Należy pamiętać, że przy zachowaniu odpowiedniego poziomu świadomości sytuacyjnej trzeba sobie stale zadawać pytania: Gdzie jestem? Z kim jestem? Czy coś jest nie w porządku? Co jest teraz najważniejsze? Dzięki temu można łatwo przechodzić w różny stan zaalarmowania naszego umysłu i tym samym zwiększyć prawdopodobieństwo przeżycia niebezpiecznego zdarzenia.

 

Zohan
Zohan

O Zohanie ktoś kiedyś powiedział..., ale nie zdążył dokończyć. Czy chciał powiedzieć prawdę? Czy bredził? Tego się nie dowiemy. Wiemy że nie zrobił kariery w zakładzie fryzjerskim. Ponoć nie wypada obsługiwać klientów, ubranym w naszyjnik z ich uszu.

6 komentarzy
  1. Bardzo rzeczowy i dobrze napisany poradnik, który generalnie polecałbym nie tylko każdemu, kto decyduje się z domu wyjść z bronią, ale generalnie każdej osobie, która jest gotowa poświęcić minimum uwagi swojemu bezpieczeństwu. Keep ’em comming :).

  2. Fantastyczny artykuł, Zohan. Najbardziej spodobało mi się spostrzeżenie, do którego i ja sam dawno doszedłem – najwyraźniej nie jako jako jedyny. No bo po co trenować sporty walki, kiedy można kupić koszulkę z napisem Mango/Octagon/Tapout i udawać groźnego?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google Play