Mitsubishi od lat słynie z niezawodnych samochodów terenowych. Nagrody z Dakaru zdobią półki w we wszystkich siedzibach tej firmy. 

Przez wiele lat Mitsubishi Pajero nie miało konkurenci w tym morderczym rajdzie, gdzie aby dojechać do mety, potrzebna była eliminacja o jednego z dwóch możliwych rodzajów awarii: samochodu lub kierowcy. b  W obu przypadkach dojazd do mety byłby niemożliwy i o ile awaria kierowcy nie do końca zależała od inżynierów Mitsubishi, to wiadomo było że auto musiało być na tyle przygotowane, aby sprostać morderczemu maratonowi. 

 

Mitsubishi L200 piachu się nie boi.

Teren kontra asfalt

Jeśli potrzebujesz samochodu sprawnie poruszającego się w terenie. Którym na weekend chcesz zabrać na strzelnicę odrobinę więcej amunicji, na przykład jakieś 78 tysięcy sztuk nabojów .223, a po drodze nie chcesz na mokrym asfalcie zakręcić bączka i zakończyć soboty wybierając z rowu wspomniane 78 tys., wybór staje się prosty. W tej chwil na rynku pickupów, dostępne są jedynie dwa modele, w których zastosowany napęd 4×4 pozwala poruszać się nawet po suchym asfalcie bez ograniczeń prędkości. Mitsubishi L200 wraz z jego bratem bliźniakiem Fiatem Fullback, wyposażone są w drugą już generację  układu napędowego Super Select. Umożliwia on, dzięki znajdującemu się w skrzyni rozdzielczej mechanizmowi różnicowemu, poruszać się z załączonym napędem przedniej oś bez żadnych ograniczeń. Wystarczy zwolnić poniżej 100 km/h i można dołączyć przednią oś, obracając pokrętło obok drążka zmiany biegów (trochę mi żal drugiego drążka do zmiany napędów z poprzedniej wersji). Po tym można gnać przed siebie ile fabryka dała. Piszę o tym ponieważ pikapy nie słyną z idealnego rozłożenia masy, a przeważnie większość czasu poruszają się z pustą paką, dzięki czemu odrobina wody na zakręcie może być przyczynkiem do wykonania fantazyjnego piruetu zakończonego rolką na polu.

Mitsubishi L200 – wnętrze kabiny.

Kabina

Następnym plusem L200 jest obszerna kabina. Pasażerowie mają do dyspozycji całkiem wygodną kanapę, której oparcie jest pochylone i nie przypomina już ławki na przystanku PKS. Spokojnie można zabrać kogoś większego ze sobą, bez obaw że po przejechaniu na drugi koniec Polski, pasażer z tylnej kanapy nie założy nam „stazy” na szyi w podzięce za zrujnowany kręgosłup. 

Fotele

Fotel kierowcy także został poprawiony i przyznam, że zaskoczyło mnie całkiem niezłe trzymanie boczne, choć jak wiadomo L200 nie służy do „latania bokiem” po rondzie na Placu Zbawiciela. 

Choć pomiędzy fotelami są uchwyty na dwa kubki kawy, to pod kawiarniami nie poszalejemy, choćby z powodów parkingowych. Samochód ma grubo ponad pięć metrów długości, więc nie mieści się na standardowych miejscach parkingowych. Nadrabia za to całkiem dobrą zwrotnością i najmniejszym w klasie promieniem zawracania, co przy tych gabarytach jest dużym plusem.  Przy takich wymiarach kamera cofania to prawdziwe błogosławieństwo.

Cisza

Pozostańmy jeszcze na chwilę w kabinie, w końcu to tu spędzamy większość czasu. Nie będziecie leżąc na leżaku kontemplować finezyjnych kształtów L200, bo po prostu leżak nie zmieści się już w garażu. W kabinie spędzicie czasem kilkanaście godzin jadąc na wakacje, bądź stojąc po szyby w błocie kiedy w przypływie fantazji postanowicie się przeprawić przez biebrzańskie bagna, choć w sumie nie tak łatwo  „utopić” L200. 

Mitsubishi L200 – ładowność to prawie tona!
Mitsubishi L200 – ładowność to prawie tona!

W kabinie jest zadziwiająco cicho, porównując z poprzednim modelem, sporo dało zainwestowanie przez Mitsubishi w maty wygłuszające pomiędzy komorą silnika a kabiną i w drzwiach. Podróżując po autostradzie przy prędkości 140 km/h wyraźnie słychać lusterka, co nie dziwi bo są wielkości  witryny sklepowej. Za to nie słychać  kół, choć w trakcie testu  założone były niezbyt ciche opony All Terain. Przy zamykaniu drzwi, także zamiast walenia w blaszany bęben, pojawia się bardziej cywilizowany dźwięk. 

Łyżka dziegciu

Pora pomarudzić. Wnętrze na pierwszy rzut oka nie jest złe, jednak materiały użyte na drzwiach i desce rozdzielczej, są raczej nie najwyższych lotów. Wiem, wiem, nie jest to limuzyna, tylko samochód do pracy. Jednak można zamówić wersję L200 ze skórzaną tapicerką, więc nie zawsze będzie wykorzystywane do transportu ekip budowlanych na budowę. Myślę, że jakość zastosowanych materiałów mogła być nieco lepsza, jednak nie to jest dla mnie największym minusem. 

Mitsubishi L200 – deska rozdzielcza, trochę plastikowa.
Mitsubishi L200 – deska rozdzielcza, trochę plastikowa.

Za kierownicą

Wsiadając za kierownicę można się trochę pogubić. Z jednej strony wsiadasz do L200 niczym  na kombajn i przyznam że nigdy do końca nie udało mi się nauczyć korzystania z bocznych stopni. Zawsze zapominam o ich istnieniu i sprawdzam elastyczność moich spodni zadzierając nogę do góry. Z drugiej strony, kiedy już  siedzimy w środku i chwytamy za bardzo przyjemną kierownicę,  nagle dociera do mózgu impuls, że chyba coś się pomyliło. 

Mitsubishi L200 – deska rozdzielcza.

Zegary

Poprzednie „zegary” w L200 były dziwne, w nowym modelu postawiono poprzeczkę trochę w innym miejscu. Nie wiem sam czy rezygnacja z koloru na korzyść czegoś a’la karbon to dobre posunięcie. Jedno co się udało zrobić to zapewnić totalny brak spójności na desce rozdzielczej. Kontrolki informujące o rodzaju załączonego napędu, nie dość że nie zmieniły się od 10 lat to wylądowały w centralnym miejscu nad mikrokomputerem pokładowym wyświetlającym ilość przejechanych kilometrów, spalanie ect., który obsługujemy… „patyczkiem” wystającym zegarów tablicy rozdzielczej, co jest czynnością nie dość że karkołomną, to wydaje mi się być niebezpieczną. Przekładanie dłoni poprzez koło kierownicy, na której jest „milion”  przycisków, którymi można było by obsługiwać komputer pokładowy, wydaje się absurdalne.

 

Mitsubishi L200 – nocą.

Obecnie model jest wyposażony w inną kierownicę i możliwe, że ktoś wpadł na pomysł połączenia jej dodatkowym kabelkiem z deską rozdzielczą, choć pewności nie mam. 

Telefon do przyjaciela

Parowanie telefonu z autem także jest nie lada wyzwaniem. Procedura odbywa się poprzez interfejs głosowy, niestety po angielsku. Nie żeby była to szczególnie trudna czynność, jednak wymaga pracy nad wymową i akcentem. 

Myślę, że we wnętrzu można było by poprawić kilka drobiazgów. Pierwsze wrażenie jest raczej pozytywne, jest wygodnie, dość cicho i co ciekawe czujesz się tam bezpiecznie, a L200 w w swojej klasie to jeden z bezpieczniejszych samochodów. 

Jazda w podskokach

Jeśli jednak całe życie spędziłeś w limuzynach, możesz być zawiedziony. Mitsubishi L200 ukazuje tu swoje prawdziwe oblicze. Rama, resory piórowe na tylnej osi i duży skok zawieszenia powodują podczas jazdy z niedociążonym tyłem, radosne podskakiwanie na każdej nierówności. Można temu zapobiegać wożąc na pace kilka worków cementu.  Dostępne są również specjalne płaskie worki, które można napełnić wodą. Dzięki temu rozwiązaniu zmniejszymy efekt „królika”, a także  tendencję do obracania tyłem na mniej przyczepnej nawierzchni, oraz dodatkowo zwiększymy spalanie. 

Mitsubishi L200 – na pakę wejdzie znacznie więcej broni.

Życie to sztuka kompromisów. Jadąc na strzelnicę, w Warszawie podskakiwanie dało się lekko we znaki. Po chwili jednak przestaje Cię to drażnić, tak jak po kilku godzinach przestajesz słyszeć wiertarkę sąsiada. Na autostradzie przyznam, że byłem pozytywnie zaskoczony. Nie dość że podskakiwanie nie było już problemem, nie musiałem też krzyczeć do syna, który siedział blady od momentu kiedy dowiedział się że dziś śpimy pod gołym niebem a za prysznic będą nam służyć tylko nawilżane chusteczki. L200 było dość ciche i przyjemnie przyspieszało. 

Mitsubishi L200 – spora moc i jeszcze większe koła
Mitsubishi L200 – spora moc i jeszcze większe koła

Serce

Jeśli maiłbym doradzać to tylko silnik High Power. 180 KM to minimum w tym przecież niezbyt lekkim samochodzie. Mitsubishi pisze, że mają najniższy współczynnik oporu powierza w klasie, i to staje się widoczne przy dłuższej jeździe z prędkościami autostradowymi. Spalanie nie rośnie wykładniczo i utrzymuje się na poziomie większego auta osobowego, a przecież kontakt z asfaltem zapewniają opony o szerokościach zarezerwowanych dla aut sportowych. L200 do nich nie należy, ale z wyprzedzaniem daje sobie radę całkiem nieźle. Jego dynamika jazdy w ruchu drogowym jest na dobrym poziomie. 

 

Mitsubishi L200 – opływowa sylwetka jest bardzo rozpoznawalna.

Mitsubushi L200 w terenie

Po zjechaniu na wąskie, lokalne drogi, mogliśmy przetestować napęd 4×4 na suchym i miejscami zapiaszczonym asfalcie. Przyspieszanie na wyjściu z zakrętów daje sporą frajdę, bo choć L200 kładzie się na boki, to jedzie dokładnie tam gdzie chce tego kierowca. Co więcej, tak samo wygląda to zimą, kiedy część uczestników ruchu drogowego, staje się uczestnikami pikników w rowach po obu stronach drogi. Zdolności poruszania się po kiepskich nawierzchniach i przy kiepskich warunkach atmosferycznych, powoduje że na nowo zakochujesz się w tym pikapie, a to dopiero początek. 

Mitsubishi L200 – w kolorze nieba...
Mitsubishi L200 – w kolorze nieba…

Woda i błoto

Na strzelnicę dotarliśmy  późnym popołudniem. Trochę specjalnie zabłądziliśmy żeby przeprawić się przez mały strumyk i kilka głębszych kałuż błota. Wiadomo nie brodziliśmy z wodą na masce. Do tego należy przygotować samochód, nawet taki jak L200. Żadna z przeszkód nie wymagała nawet blokady centralnego dyferencjału. Mitsubishi brnęło przed siebie szczęśliwe jak nigdy. 

 

Mitsubishi L200 – światła są w zupełności wystarczające.

No i w piach

Na miejscu okazało się że dopiero co, usypano nowe wały i zebrano ubity już piach. Było dość grząsko. Zakopanie samochodu po same progi w tych warunkach zajmuje mniej więcej tyle samo czasu co spojrzenie na zegarek. Tam L200 bez najmniejszego wysiłku jechało przed siebie. Załadowaliśmy na pakę dobre kilkaset kilogramów „żelaza”  i mogliśmy w cywilizowanych warunkach dostarczyć je pod kulochwyty. Choć załadunek może nie jest najłatwiejszy, bo krawędź przestrzeni ładunkowej jest dość wysoko, to zalety pikapa są niezaprzeczalne. Wysokie drewniane tarczownice  kłopotliwe w transporcie, po prostu oparliśmy o burty przestrzeni ładunkowej. Otwarta paka daje wprost nieograniczone możliwości załadunku.

Poranne rosy

W nocy temperatura spadła w okolicę zera stopni. O poranku po wejściu do auta zaparowały szyby, ale klimatyzacja daje radę z szybkim osuszaniem. W zimie niestety trzeba się liczyć z powolnym nagrzewaniem silnika, skutkiem czego jazdą ze zgrabiałymi palcami na kierownicy. Jest to przypadłość większości silników diesla – dłużej się nagrzewają, dlatego polecam montaż ogrzewania postojowego Defa lub Vebasto, w zależności od sposobu użytkowania samochodu. 

 

Mitsubishi L200 – na burcie można sobie przysiąść i odpocząć.

Po weekendzie spędzonym w piaskownicy, niestety trzeba było wrócić do domu. Wiejskie drogi, autostrada, ruch miejski. Z tego wszystkiego najmniej przyjemne jest jeżdżenie po mieście, ale kiedy zjedziesz z asfaltowej drogi, to L200 czuje się jak mały szczeniak merdający ogonem.

Więcej informacji i jazdy próbne na stronie producenta tutaj. 


 Dane techniczne

Silnikjednostkidiesel 2.4 DID LP (Manual 4wd)diesel 2.4 DID HP (Manual 4wd)diesel 2.4 DID HP (Automat 4wd)
Pojemność silnikacm3244224422442
Maksymalna mocKM/obr./min154/3,500181/3,500181/3,500
Maks. moment obrotowyNm/obr./min380/1,500-2,500430/2,500430/2,500
Pojemność zbiornika paliwaL757575
Osiągi
Maksymalna prędkośćkm/h174179179
Zużycie paliwa
Cykl miejskiL/100km8.28.89.1
Cykl pozamiejskiL/100km6.16.16.6
Cykl mieszanyL/100km6.97.17.5
Średnia emisja CO2g/km180186196
Zawieszenie
Zawieszenie - przódWahacze poprzeczne dolne, sprężyny śruboweWahacze poprzeczne dolne, sprężyny śruboweWahacze poprzeczne dolne, sprężyny śrubowe
Zawieszenie - tyłResory pióroweResory pióroweResory piórowe
Masa i wymiary
Masa własnakg182018751875
Dop. masa całkowitakg285029052910
Długośćmm519552855285
Szerokośćmm178518151815
Prześwitmm225225225
Avatar
Wojciech Wiciejowski

Trochę pisze, trochę czyta. Robi zdjęcia i rysuje. W wolnym czasie pluje na satelity. Ponoć karmi kaczki w parku. Nie znosi krupniku. Pali, ale się nie zaciąga.

Nie ma jeszcze komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Google Play

%d bloggers like this: